Smętnie, mętnie o książce i swetrze.

Czytam „Obca” Diany Gabaldon (widziałam też film, czekam na 3 sezon).

I tak mnie ta powieść nastraja.. nostalgicznie.. romantycznie..

Ciągnie mnie okrutnie w klimaty Szkocji, Irlandii..

Męscy mężczyźni, gołe klaty ;)(a nie zapadłe, wymuskane  „klatuszki”), kobiety kobiece chociaż praktyczne,  długie, upięte włosy.. Co dla męża to wdzięcznie i ciepło zakryte..

Chciałabym naprawdę zanurzyć się w tamtych czasach.

Jedno, czego by mi brakowało w tamtych czasach to.. pralka. Nienawidzę prać ręcznie.

Gdybym wierzyła w życie w innych wcieleniach, pewnie byłoby to jakimś wytłumaczeniem tej tęsknoty.

Siedzę sobie w pracy, patrzę za okno. Widok jest piękny chociaż dzień jest deszczowy. Przede mną  kanał portowy a za nim zalesione wzgórze Westerplatte. Co jakiś czas przepłynie łódka, żaglówka, jacht, statek..

Słucham sobie sound track’a z filmu Outlander… Niezmiennie mnie porusza i wywołuje ciarki na ciele..

Wcześniej podobną nostalgię i chęć przeprowadzki do Irlandii (tylko smętna pogoda mnie skutecznie powstrzymuje) wywołała książka „Irlandzki sweter”.  Klasyczna powieść popularna wśród dziewiarek. Pomijając typowy romantyczny wątek, dziewiarka może sporo dowiedzieć się o irlandzkich gansejach czyli wełnianych swetrach, zamiennikach dzisiejszych bluz. Były używane głównie do pracy na łodziach ale też jako ubiór na ważne okazje (wybranek bohaterki idzie w takim ganseju do ślubu). Okazuje się też, że każde dziecko po porodzie otrzymuje swój mały sweter – gansej jako wiązankę życzeń zapisaną splotami.

Maja nie jest już niemowlakiem ale prawie przedszkolakiem (od września) ale postanowiłam , zainspirowana książką, zrobić podobny sweter dla niej.

Włoczka : Everest Yarn Art’u.

Wzór: z głowy, a’la irlandzi gansej –  na środku plecionka, po bokach warkocze oddzielone od głównego panelu fałszywym ryżem, który jest też na rękawach.

Konstrukcja:  sweter po raz pierwszy robiłam od dołu na okrągło, potem rękawy. Na wysokości pach wszystko wrzuciłam na jedną żyłkę. Oczka zamykałam przed i po warkoczach.

Sweter robił się dość długo (brak czasu, poprawki).

Jest jedno ale : Maja nie chce tego swetra. Do tego stopnia, ze ściąga go zaraz po założeniu lub płacze, kiedy widzi, że próbuję go jej założyć. Mówi, że jest za ciasny.. :/ ja tego nie widzę.. No ale cóż, nie będę zmuszała..  Stąd zdjęcia tylko na wieszaku.

 

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *